niedziela, 2 marca 2014

kobieta=mama ; mama=kobieta

W moim życiu, prędzej aniżeli później, przyszedł okres, w którym ze "stanowiska" kobiety, awansowałam na "stanowisko" mamy. Początkowo byłam mamą troszczącą się o brzuszkowego lokatora. 9 miesięcy radości, oczekiwania, planowania, ale również miesiące troski, niepokoju i złego samopoczucia. Przygotowywałam się do bycia mamą, do zmian, jakie mają nastąpic w moim życiu. Zmieniłam się wewnątrz - psychicznie, ale również fizycznie -urosłam, przybrałam na wadze. Starałam się dbac o siebie, o swój wizerunek pomimo stanu, w jakim się znajdowałam. W końcu byłam kobietą, jakże można pokazac się bez makijażu, czy niechlujnie ubranym! A później... Później pojawił się Kajetan, który skradł moje serce. W natłoku nowych obowiązków, prób pogodzenia opieki nad dzieckiem i szkolnych zobowiązań, kobiecość zeszła na dalszy plan. Brakowało czasu na przyjemności. Poza tym, zbędne kilogramy odbierały chęci do dbania o siebie... Pewność siebie zniknęła.
Mija 28 miesięcy od dnia, w którym zmieniły się moje priorytety. Budzi się we mnie uśpiona przez ten czas kobiecość. Powracają myśli o szaleństwie w centrum handlowym, o kupnie sukienek, spódnic i o bardziej wyrazistym makijażu. Przez ponad dwa lata mało zrobiłam dla siebie. Mało czasu poświęciłam sobie. To był błąd. Przecież to, że stałam się mamą, nie oznaczało, że przestaję być kobietą. Przykre jest, że tak wiele kobiet o tym zapomina, czego efektem są zaniedbane, niezadowolone z życia, sfrustrowane mamuśki. Wraz z utratą kilogramów (obecnie 60 na liczniku :]), powraca moja pewność siebie i chęć podkreślania tego, co w ostatnich miesiącach chowałam pod maską mamy. W mojej głowie powoli cichną mali manipulanci, którzy za każdym razem, gdy wychodziłam "do ludzi" upominali, że buty na wysokim obcasie niezbyt praktyczne przy małym dziecku, że zbyt duży dekolt i krótka spódnica nie przystoi matce, że makijaż zbyt mocny, imprezy i alkohol nie są dla osób, które moją dzieci. Nawet głupio się czułam robiąc sobie zdjęcie, czy słuchając głośno muzyki - bo przecież matce nie wypada! Co za nonsens.  
Jestem kobietą. Jestem mamą. Nie odwrotnie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz