sobota, 8 marca 2014

Tak szybko...

W czwartek po Krasnalowych dolegliwościach nie było śladu. Odetchnęłam z ulgą szczerze powiedziawszy. Jestem przewrażliwiona i panikuję za każdym razem, gdy zaczyna dziać się coś z Jego zdrowiem. Minie, gdy tylko Krasnal zacznie mówic i będzie potrafił określic co się dzieje. Czyli już niedługo! :)
Kaj coraz częściej składa zdania. Póki co łączy ze sobą 2-3 słowa, ale jaką radość wywołuje we mnie, we wszystkich w koło. Gdy szczebiocze wyraźniej i wyraźniej, w zapomnienie odchodzą nasze spory, a w ostatnich dniach jest ich ogrom, nie istnieje nic oprócz dumy i poniekąd zdziwienia, bo zdaję sobie sprawę, że moje dziecko rośnie i nie jest już malutkim niezależnym bobasem! Kiedy upłynął ten czas?
Dziś ostatnia "pieluchowa noc". Krasnal robi siusiu przed założeniem pieluszki i rano budzi się z suchym pampersem. Powtarza się to już od kilkunastu nocy. Ostatni pampers z opakowania, więc warto spróbować. Podkładka na łóżko i jutro próba nr 1.
Wszystko się zmienia. Tak szybko, czasami nawet zbyt szybko.


Nie znalazłam ani jednego pracodawcy, który zatrudniłby mnie na staż. Czuję ulgę. Tak naprawdę, po tych pielgrzymkach i praktycznie całym tygodniu wyjętym z życiorysu, odechciało mi się.









Mąż pyta czy go jeszcze kocham? A ja... A ja kompletnie nie wiem co odpowiedzieć. Czuję się pusta. 
Tak wiele zmieniło się w ostatnich tygodniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz