W weekend przyszła do nas wiosna! Przyniosła ze sobą słońce, temperaturę wyższą niż +15 i mnóstwo pozytywnej energii. Korzystamy z Krasnalem od wczoraj. Podwórko jest nasze, spacery są nasze, godziny zabawy są nasze. Dawno nie miałam w sobie tyle optymizmu, energii i spokoju. Nawet kolejna usterka samochodowa nie wyprowadziła mnie z równowagi. Szybko pojechałam do mechanika i samochód działa bez zarzutu. Dziś go wysprzątałam, wywietrzyłam, umyłam i można śmigać.
Jest mi dobrze, pomimo nieporozumień z Mężem. Przestaliśmy nadawać na tych samych falach. Nawet nie wiem kiedy... Związek na odległość nie ma prawa bytu. Bez względu na to, jak wielka jest miłość i ile jesteśmy w stanie znieść. Po jakimś czasie zmieniają się priorytety, a człowiek nie jest nawet tego świadomy. Nie zamartwiam się tym, już nie. Szkoda mojego czasu, moich nerwów. Przyjdzie taka chwila, że pojawi się myśl o tym, co się straciło. Niestety, będzie już za późno na ratowanie utraconych dni.
Jest mi dobrze, pomimo nieporozumień z Mężem. Przestaliśmy nadawać na tych samych falach. Nawet nie wiem kiedy... Związek na odległość nie ma prawa bytu. Bez względu na to, jak wielka jest miłość i ile jesteśmy w stanie znieść. Po jakimś czasie zmieniają się priorytety, a człowiek nie jest nawet tego świadomy. Nie zamartwiam się tym, już nie. Szkoda mojego czasu, moich nerwów. Przyjdzie taka chwila, że pojawi się myśl o tym, co się straciło. Niestety, będzie już za późno na ratowanie utraconych dni.
Po cichu jednak liczę na to, że za te 16 dni nasze relacje wrócą do stanu, w którym znajdowaliśmy się we wrześniu ubiegłego roku.
Za Krasnalem już 2 suche noce! Pożegnaliśmy pampersy na dobre. :))
Zamknęliśmy w związku z tym etap "dzidziusiowy".
Dumna jestem, że tak szybko się udało! W dwa miesiące rewolucja! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz