wtorek, 4 marca 2014

Przewiało.

Szaleliśmy wczoraj na podwórku. Niby niezbyt długo, niby ubrani odpowiednio, ale Kaja przewiało. Z samego rana myślałam, że źle spał w nocy i stąd ból szyi. Jednak przez pół dnia nie minęło, pojawiła się dodatkowo gorączka, więc ewidentnie było coś na rzeczy. Zarejestrowałam Krasnala do lekarza, ale na badaniu nic nie wyszło - osłuchowo czysty, ucho czyste, węzły chłonne nie powiększone, gardło też czyste. Więc co do cholery skoro moje dziecko przez cały dzień nie może się ruszać, a każdy ruch głowy wywołuje płacz i drgawki?! Mam stosować maść rozgrzewającą na prawą stronę szyi i lek przeciwgorączkowy... Jeśli do jutra nie będzie poprawy, pojadę jeszcze raz. Nie mogę patrzeć jak się męczy. Nawet jest mi jakoś pusto i przykro, gdy nie plącze się mała zmora między nogami. 
Dzisiejszego dnia wiele razy myślałam o rodzicach, których dzieci są nieuleczalnie chore. Tacy rodzice codziennie widzą cierpienie własnych pociech, widzą łzy i czują ogromną niemoc. Mój podziw dla takich ludzi wzrósł jeszcze bardziej. Ja nie daję rady przez kilka godzin patrzeć, jak Kaj zmaga się z bólem, więc nie jestem w stanie wyobrazić sobie co by było gdyby...
Krasnal cały dzień spędził w łóżku, leżąc głównie na lewej stronie ciała. Prawa boląca. Nawet teraz śpi z przekręconą głową na lewą stronę. Zapowiada się ciężka noc, bo każdy ruch przywołuje ból... 
Gdy widzisz wielkie jak groch łzy, które spływają dziecku po policzkach, gdy wiesz, ze nie możesz nic poradzić na ten ból, gdy czujesz ogarniającą Cię bezradność, wzrasta Twoja agresja, budzą się pokłady energii, o którą nigdy byś siebie nie podejrzewałaś. Nie zastanawiasz się nad niczym innym tylko jak pomóc własnemu dziecku, jak ulżyć. Nie istnieje świat w okół, nie istnieją ludzie, zakazy, nakazy. Zapominasz co to złość, zmęczenie i chwila tylko dla siebie. Wszystko dla Niego, dla tego małego Serca.





Urzędy mają zawsze bardzo odpowiednie wyczucie czasu. Wczoraj dostałam telefon z PUP, że zakwalifikowałam się do projektu "Postaw na aktywność" - szkolenie + staż + 3 m-sc umowy o pracę w miejscu odbywania stażu. Dziś stawiłam się po kartę kontaktową i okazało się zupełnie co innego niż było napisane w regulaminie. PUP miał załatwiać pracodawcę, a tymczasem dostałam wykaz różnych biur rachunkowych i sama mam znaleźć chętnego. Poza tym, na szkolenie wyślą mnie dopiero, gdy znajdę pracodawcę... Jutro rozpoczynam pielgrzymkę, bo inaczej zostanę skreślona z listy bezrobotnych. Ciekawe co będzie, jeśli nikt nie będzie miał dobrego serca? Pieniądze z UE przepadną, a ja dalej w domu. Ot, taka szara rzeczywistość.

1 komentarz:

  1. Ciąża to ostatnia rzecz jakiej bym teraz potrzebowała. Nie z tym człowiekiem. A wiem, że gdybym była to z pewnością nie uwolniłabym się od niego. Bo i bez tego było ciężko.
    Także ja też odetchnęłam z ulgą ;-) I szczerze Ci powiem, że znów cieszę się życiem :D

    Kajcioch to najpiękniejszy Krasnal na ziemi <3 !

    Trzymam kciuki! Wierzę, że uda Ci się znaleźć jakiegoś życzliwego szefa...

    OdpowiedzUsuń