środa, 12 lutego 2014

Krasnal z katarem.

Krasnal złapał katar. Wiedziałam, że będzie coś na rzeczy, bo wczoraj po zaśnięciu zaczął ciężko oddychać i zapchał Mu się nosek. Podejrzewam, że podczas mojej wczorajszej nieobecności, dziadek zabrał Małego na dwór w niezbyt stosownym ubraniu, a konkretnie założył kozaki zamiast kaloszy. No cóż, dziadkowie chyba tak mają, bardziej liczy się dla nich czas spędzony z wnukiem na wygłupach niż stosowność ubioru. ;) Teraz już nic nie poradzimy, a jedynie trzeba zwalczać nieszczęsne gile. Na szczęście ani gorączka, ani kaszel nie dołączyły do zapchanego nosa. Czekam aż skończy się ulewa i pojadę do apteki, bo nasza apteczka pustkami świeci. Nasivin i Cebion to podstawa przy takich Krasnoludkowych dolegliwościach. Póki co Kaj dzielnie dmucha w chusteczkę całą zawartość nosa, ale przed zaśnięciem trzeba będzie psiukać krople, aby znowu dziecię pół nocy się nie męczyło, a potem na maminym brzuchu znów nie zasnęło. Nie żeby mi to przeszkadzało, skąd! Uwielbiam, gdy to małe ciałko gramoli się, aby poczuć mamusiną bliskość. No, ale... Miłość miłością, tulenie tuleniem, a zdrowie zdrowiem i ono jest najważniejsze. Dobrze, że żadnych planów na najbliższych kilka dni nie mamy, Krasnal będzie mógł w spokoju pozbywac się katarku.


Wczorajsza rozmowa przeszła bez echa. Już nawet o niej nie myślę. :) To jeszcze nie mój czas, tak mi się wydaje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz