środa, 5 lutego 2014

27 miesięcy z Krasnalem.

Od 27 miesięcy mamy naszego Krasnala po tej stronie maminego brzucha. 
2 lata i 3 miesiące.

Z ostatnich doniesień!
Krasnal od miesiąca załatwia swoje potrzeby na kibelek, ew. nocnik. Kupiliśmy wczoraj nawet podkładkę, skoro częściej korzysta z WC niż plastikowego siedzonka. Dumny chodzi nasz Krasnal jak paw. Sam sobie nakładkę na sedes kładzie, sam ściąga spodnie, majciochy, tylko mama posadzić musi, a gdy już tak siedzi to całą rodzinę woła, bo przecież trzeba pochwalić się tak dorosłą czynnością. :)
Mówic zaczyna nam więcej i więcej. Psik, budy i won (o zgrozo!) najczęściej usłyszec można, ale mama, baba, kaka-tata, ichał-Michał, eka-Werka, hej, dzindzi-dzięki, mliko-mleko, siku, Kajec-Kajtek, miś, ciuch-traktor, ciucia-pociąg, brum-samochód, ba-woda, nie, dziudzia-dzidzia i odgłosy większości zwierząt też często słychac. W każdym razie, mama z synem się dogada!
Próbuje ubierać się sam, założyć spodnie - żaden problem. Zdejmowanie znacznie szybciej idzie, więc matka nadgorliwa co chwilę gania dziecko, biegające z gołym tyłkiem. :)
Z jedzeniem mały problem mamy, bo Krasnal tylko mliko i mliko, a pod nos Mu podsuwają jakieś kotlety, ziemniaki, a co gorsza warzywa! Jeśli coś w kubki smakowe Juniora wpadnie to wszystko ładnie znika. Już nie zbieram ze stołu, podłogi, ubrań. Samodzielne dziecko w operowaniu łyżką i widelcem.
Klocków układać nie lubi, za to samochodzikami mógłby jeździć cały dzień. Z każdej sklepowej wyprawy z nowym nabytkiem wrócić musimy, więc kolekcja już spora. A że zajmujemy jeden pokój w babcinym domu, to zabawek Krasnala wszędzie mnóstwo! Czasami ręce opadają, gdy przyjdzie do sprzątania. 
Kredkami operuje ładnie, chociaż artysta z Niego raczej nie wyrośnie. Malujemy dużo, często. Niestety Synalek później wszystkie obrazki w kulki gniecie i do kosza, coby za bardzo nad Jego talentem zachwycać się nie trzeba było.
Książek czytamy też dużo, zwłaszcza tych o zwierzętach, bo zwierzęta stoją w kolejce zaraz za samochodzikami. :) Kotki, pieski, koniki, krówki, świnki, owce, węże, tygrysy, lwy! Dziecię potrafi pół dnia przesiedzieć przed Animal Planet albo Wild coś tam (wybaczcie, nie pamiętam całej nazwy - 74 Cyfrowy Polsat :P) i oglądać stwory wielkie. W planach mam wycieczkę do ZOO, ale to jak śnieg zginie, ciepło się zrobi i zwierzaki po wybiegach hasały będą.
Tancerz z mojego dwulatka niesamowity! Ne przepuści żadnej zasłyszanej muzyczki. A gdy się skończy to jest tylko "mama tan!", więc mama musi kolejną piosenkę włączyć, aby dziecko mogło szaleć i pokazywać giętkość swego ciałka. :)
Temperamencik Krasnal ma. Od wyjazdu taty, zmagam się dzień w dzień z histeriami, aktami agresji i brakiem posłuchu. Proszę o zrobienie czegoś, nie dociera, proszę kolejny raz i kolejny, i mogę tak jeszcze kilkanaście razy, ale bez skutku. Dopiero krzyknięcie załatwia sprawę. I tak się zastanawiam, czy tylko ja mam taki problem, czy inne mamy dwulatków też tak mają? 
Zakazany owoc ponoć smakuje najlepiej. Krasnal już od małego o tym wie, więc codziennie zagląda i majstruje z tym lub przy tym, czego Mu nie wolno. Wystawia moją cierpliwość na próbę, a często nawet pozbawia mnie jej do ostatniej kropli, kiedy po raz kolejny przychodzi z nożem albo przystawia krzesło do zlewu i "naczynia myje", albo gdy dostaje się cudem do łazienki i kilogramy proszku do wanny mi wysypuje. Mogę wymieniać, a końca Jego drobnych grzeszków nie będzie widać. Niby nie pracuję, niby zajmowanie się dzieckiem jest moim jedynym obowiązkiem. Jednak nie da się nie spuszczać pierworodnego z oczu przez 24 godziny. Czasami myślę, a wręcz pragnę pracy. Chciałabym wyjść, odpocząć od tej domowej gonitwy za własnym dzieckiem. :)
Broi, przytula, głaszcze, całuje, robi "ciii mama", gdy zaczynają mnie nerwy nosić, a przy tym wszystkim jest takich kochany, że każda złośc skierowana w Jego stronę mija najpóźniej po 10 minutach. W końcu nie mogę powstrzymac się od śmiechu, gdy sadzi w moją stronę śmeszne minki, przychodzi i całuje mnie w policzek. :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz