niedziela, 6 kwietnia 2014

Rodzinne chwile.

Mąż od tygodnia jest w domu. Można by rzec, że sielanka trwa. :) Wyciskamy z każdego dnia ile się da, nawet wtedy, gdy zupełnie nic się nie chce. Żyjemy, mamy się dobrze. Krasnal szaleje za tatą i gdy jest on w pobliżu to nikt oprócz niego nie istnieje. Lubię na nich patrzeć. Na ich wspólne zabawy, wygłupy, czytanie książeczek, rozmowy, nieporozumienia. Moje dwie miłości, największe na świecie. Nic więc dziwnego, że komputer, internet i wszystko co nie związane z naszym życiem rodzinnym idzie w zapomnienie. :) Powoli wyrastam z wirtualnego świata. Z jednej strony bardzo się cieszę, bo mam dużo więcej czasu dla dziecka, dla spraw przyziemnych. Z drugiej jednak jest mi trochę pusto, bo na dobrą sprawę od 5 lat spisuję moje perypetie i szkoda, że wiele z moich obecnych przejść, ucieka w zapomnienie przez brak chęci do przelewania ich na papier. No no cóż. I tak bywa. :) 

Krasnal-przeklinak. Kaj z dnia na dzień mówi coraz więcej, coraz bardziej płynnie, bardziej zrozumiale i z sensem, no i składa zdania. Chłonie wszystko jak gąbka wodę. Jest tylko mały-duży problem: wszystko to wszystko, nawet przekleństwa i wszystkie brzydkie słowa. Na porządku dziennym są okrzyki "kuwa", gdy coś nie wyjdzie, gdy coś złego dzieje się w telewizji, bądź ktoś Go denerwuje. Inne slangi młodzieżowe też podchwycił "sima" "nara" "won". Wstyd mi i przyznaję się szczerze, że nie wiem jak postępować w obecnej sytuacji. W pierwszych momentach był śmiech, potem ignorowanie, ale teraz to niestety ignorować się już nie da. Przekleństwa w domu są już zakazane, ale niestety zawsze znajdzie się ten "ktoś", kto zakazu nie przestrzega. Tłumaczenie i opowiastki o brzydkich słowach nie działają. Zwracanie uwagi też nie. Mam nawet wrażenie, że przynoszą skutek odwrotny i Krasnal z większą premedytacją używa zakazanych słów. Rozkładam ręce i ubolewam nad tym wszystkim. Moje policzki mają już dość płonięcia ze wstydu za niespełna 2 i pół letnie dziecko. :| Co robić?

Konrad w kwietniu będzie pracował średnio 4 dni w każdym tygodniu. Póki co nie dostaje przeniesienia na drugą grupę zaszeregowania. Przybiło nas to, bo mieliśmy nadzieję, że już w maju dostanie normalną pensję, tak jak na innych jednostkach, a nie kursową. :| W związku z tym musimy przesunąć wszystkie plany związane ze staraniem się o kredyt. Niestety nasza obecna sytuacja mieszkaniowa jest tak niestabilna, że sami nie wiemy, co mamy robić. Do końca kwietnia musimy coś wymyślić, bo inaczej wylądujemy pod mostem...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz