sobota, 26 kwietnia 2014

Pełny energii!

Miało być dziś o mieszkaniu i o tym jakie plany mamy na najbliższe dni w związku z myślami o własnym kącie, ale nie będzie. Krasnal wyczerpał moje siły, energię i wszystko, co pozytywne do ostatniej kropli. Od 5:40 jestem na nogach, pociąg, szkoła, po 14 powrót i od razu w ręce Małego Potwora, bo PM o 11 wyjechał na służbę. W Krasnala wstąpił dziś diabeł! Nie należy On do posłusznych i ugodowych dzieci. Rzadko cokolwiek można wyegzekwować od Niego na spokojnie, ale wszystko ma swoje granice. Dziś zachowanie mojego dziecka TĄ konkretną granicę przekroczyło o milion kilometrów. Tysiąc kroków na sekundę, miliony psot, zero jakiejkolwiek reakcji na to, co mówię ja bądź babcia, kłótnie, ucieczki na podwórko, gdzie pada deszcz (!), wymuszanie płaczem, tarzanie po podłodze, uderzanie głową w ścianę, gryzienie, bicie i multum innych wybryków. Wszystkiego mam po dziurki w nosie. Padam na twarz. Zaraz chyba kawę sobie zrobię, bo jeszcze trochę zajęć przede mną, a skoro Krasnal od pół godziny śpi to trzeba wykorzystać ten wolny czas.
Ja się pytam, gdzie dwu i pół letnie dziecko mieści takie pokłady energii?!
Gdzie się skrywają te wszystkie pomysły, którymi zaskakuje mnie co chwilę?!
Dzisiejszy dzień wykończył mnie i całe domowe towarzystwo.

1 komentarz:

  1. Widzę, że bardzo aktywnie u Ciebie :)
    Ucałuj Krasnala od Cioci Pati ;) :* !

    OdpowiedzUsuń