poniedziałek, 20 października 2014
Kto Cię wyłączył?
Rozglądasz się dookoła. Myślisz, że masz wszystko.
Dach nad głową, co do garnka włożyć, zdrowia Bóg nie poskąpił i rodzina własna nawet.
Nagle "pstryk!", jakby ktoś wyłącznik nacisnął.
Czarny obraz.
I nie potrafisz się cieszyć.
Każdy kolejny dzień zamiast uśmiechem, modlitwą o szybki jego koniec rozpoczynasz.
Uśmiech dziecka nie koi.
Jego "kocham Cię" nie jest owinięte tysiącem radosnych uniesień.
Ręce małe serca nie leczą.
Czegoś innego Ci brakuje.
Dłoni większych. Bardziej szorstkich od pracy ciężkiej.
Ramienia silnego, które wesprze, gdy nogi iść dalej odmówią.
Oddechu na karku ciepłego, w liczne krople uczucia zmieniane.
Dotyku lekkiego, drżenie ciała wywołującego.
Pocałunku delikatnego, a zachłannego zarazem.
Myśli piekielnych.
Śmiechu dźwięcznego.
Wzroku pragnienia.
Rozmów bez końca.
Aż w końcu uwagi kawałek.
Szczerości szczyptę.
Miłości kilogram na każdy ciała centymetr.
I wiem, że to już nie moje. Nie nasze nawet.
Ty nie mój, ja nie Twoja.
Autorami scenariusza nie my byliśmy.
Chcieliśmy, nie wyszło.
Ciągnąć za sobą serce dziurawe przyszło,
bo kłamstwo w krew nam wrosło.
Razem, a osobno całkiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz