środa, 3 września 2014

Krasnal w Krasnalach.

Musiałam znaleźć inne przedszkole, bo "Wesoła Nutka" nie zostanie otwarta do przyszłego tygodnia.
Wybór padł na "Koalę". Po drodze, cena bardzo zbliżona do tej z Wesołej Nutki.
Nie przynosimy nic swojego oprócz przyborów do mycia zębów, piżamy i ubrań na ewentualne przebranie.
Dzieci mają zapewnione trzy posiłki dziennie, osobną salę dla każdej grupy i oddzielne łazienki.
Grupa Kajetana to Krasnale. :)

Ogarnia mnie przerażenie, gdy myślę o jutrzejszym dniu. Pierwszy raz Krasnal zostanie z kimś obcym na tak długo... 
Niby mamy za sobą dwa dni adaptacyjne, ale nie wypadły one najlepiej. 
Wczoraj zafascynowany zabawkami nie uczestniczył w zajęciach z grupą. Dziś, kiedy już zapoznał się z miejscem, pokazywał na co Go stać - plucie, bicie innych dzieci, chodzenie po stołach, zero reakcji na polecenia. Patrzyłam na Niego i leciały mi łzy z oczu. Boję się. Boję się, że będzie bardzo płakał i Panie nie poradzą sobie z odciągnięciem Jego uwagi od nieobecności mamy. Rozmawialiśmy ostatnio na ten temat dużo. Tłumaczyłam, że mama zaprowadzi, a On spędzi trochę czasu z dziećmi i ciociami, że zje śniadanko, obiadek, troszkę pośpi i mama wróci. Za każdym razem Jego reakcja jest inna. Czasami krzyczy, że nie muszę iść do pracy, czasami zgadza się na to, że zostanie sam.
Wszystko mamy na jutro przygotowane. Szkoda, że siebie i Jego nie mogę przygotować do tego stopnia, aby nasze jutrzejsze rozstanie nie było jedną wielką niespodzianką.

Myślałam, że rozstanie z Nim będzie prostsze. Tyle razy obiecywałam sobie, że wyślę Go do przedszkola, do dzieci i dzięki temu odpocznę psychicznie. Tak jednak chyba nie będzie. Zapewne sytuacja wyglądałaby  inaczej, gdyby znał chociaż jedno dziecko. Na pewno inaczej by się zachowywał. A tak... On chce się bawić, dzieci przed Nim uciekają. Kajetan nie potrafi piosenek, które one znają, nie umie pokazywać tak, jak one to robią, nie poznał jeszcze zasad, które tam panują. Nam, dorosłym ciężko jest się wstrzelić w grupę, która istnieje, a co dopiero dziecku...
Mam jednak nadzieję, że nie będzie tak źle, jak przewiduje mój czarny scenariusz.
Krasnala odbierze jutro babcia Iwona. Kończy pracę wcześniej niż ja, więc przynajmniej pół godziny krócej Krasnalowy będzie "sam".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz