środa, 17 września 2014

Rok w policji.

Rok temu Konrad podpisał pierwszy rozkaz i zaczął szkolenie przygotowywujące do słlużby.
Do dnia dzisiejszego pamiętam ile było we mnie złości, gdy na kilka dni przed ślubem,
musiał jeździć na całe dnie do Piaseczna, zostawiając mnie bez samochodu i z całą masą spraw związanych z weselem.
Pamiętam, gdy 17-tego przywiózł swój pierwszy mundur, założył go, a ja zaczęłam zwijać się ze śmiechu.
I dumę też pamiętam.
Przeszedł cały szereg testów, badań lekarskich, rozmów z psychologiem, rozmów kwalifikacyjnych.
Udało Mu się.

Minął rok.
Przez ten rok tak wiele się wydarzyło, tak wiele zmieniło.
Tylko jedno wciąż jest takie same - mój strach.
Droga do pracy długa.
Dyspozycje różne, służba może skończyć się najgorszym.

Moje noce bezsenne, gdy akurat do kibiców jechać Mu przyszło.
Płacz Kajetana, gdy tata do domu nie wrócił, bo praca późno się skończyła, a od rana znów to samo.
I tęsknota.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz