Wczoraj poszliśmy spać dosyć wcześnie, aby rano pobudka nie była problemem.
Dużo opowiadałam Kajowi o tym, co czeka Go jutrzejszego dnia. Dogadaliśmy się nawet.
Dużo opowiadałam Kajowi o tym, co czeka Go jutrzejszego dnia. Dogadaliśmy się nawet.
Stanęło na chęci pójścia do przedszkola i nawet mamy nie musiało tam być.
Pobudkę mieliśmy już o 3! Zjadł Krasnal mleko, pośmialiśmy się, pobawiliśmy, tata uciekł na drugie łóżko, a my zasnęliśmy jakieś 1,5 godziny przed tym, jak zaczął dzwonić budzik.
Ja szybko do łazienki zrobić porządek ze sobą, a potem przyszła pora na debiutanta.
Wstawanie było ciężkie, bardzo ciężkie. Tak ciężkie, że aż tata musiał wkroczyć do akcji. Udało mu się postawić Kaja do pionu i wywołać na Jego buźce uśmiech.
Szybkie mleko, buciki, kurteczka i do samochodu. Dziś tata nas odwiózł.
Wstawanie było ciężkie, bardzo ciężkie. Tak ciężkie, że aż tata musiał wkroczyć do akcji. Udało mu się postawić Kaja do pionu i wywołać na Jego buźce uśmiech.
Szybkie mleko, buciki, kurteczka i do samochodu. Dziś tata nas odwiózł.
W drodze z parkingu na salę, tłumaczyłam jeszcze, że przebieramy buciki, zdejmujemy kurteczkę, dajemy cioci przybory do mycia ząbków, piżamkę i żegnamy się. Wszystko poszło sprawnie. Zapewne tylko dlatego że dzieci przyprowadzone przed godziną 8 zbierają się w sali Smerfów, gdzie stoi klatka z dwiema papugami nierozłączkami. Niunio szybko dał buziaka i pobiegł do ptaków.
Zdziwiona szybko wyszłam, zanim miał czas zmienić zdanie.
Na szkoleniu siedziałam jak na szpilkach. Co chwilę spoglądałam tylko na telefon, czy aby nikt do mnie nie dzwonił, bo może Krasnal źle znosi rozłąkę.
Zwolniłam się półtorej godziny przed końcem. Nie wytrzymałam. Prawie biegłam do przedszkola, abym tylko zdążyła odebrać Niuńka przed babcią Iwoną.
Wchodzę do sali, a Kajtuś stoi przy zabawce znajdującej się przy drzwiach. Smutny. Tarmosi się za uszko. Ciocie rozmawiały z tatą kolegi Kajetana, więc przytuliłam mocno i czekaliśmy na swoją kolej.
Podobno nie było najgorzej ! Trochę popłakał przed spaniem, ale ciocia Dorota pogłaskała po główce i po 5 minutach spał. Drzemka trwała tylko ok 40minut. Ale to normalne. Druga ciocia, ciocia Marta, głaskała po przebudzeniu i leżał jeszcze spokojnie jakiś czas.
Z rana nabił kilkoro dzieci. Tego obawiałam się najbardziej. Sytuacje zostały szybko opanowane. Nie jestem zła, nie jest mi nawet wstyd. Musi się przyzwyczaić do funkcjonowania w większej grupie dzieci.
NIC ZJADŁ. Śniadanie nie, obiad nie, podwieczorek nie. Ciocie powiedziały, aby się nie martwić, bo dzieci nie jedzą nawet przez tydzień, gdy przychodzą do przedszkola. Nie martwię się, bo jedzenie ma opłacone do końca miesiąca. Jest mi tylko smutno, bo z pustym brzuszkiem nie będzie w stanie dobrze się bawić. Z drugiej jednak strony na pewno będzie ciężko przestawić się z butli na normalne jedzenie, chociaż w domu w ostatnim czasie najgorzej z tym nie było.
NIC ZJADŁ. Śniadanie nie, obiad nie, podwieczorek nie. Ciocie powiedziały, aby się nie martwić, bo dzieci nie jedzą nawet przez tydzień, gdy przychodzą do przedszkola. Nie martwię się, bo jedzenie ma opłacone do końca miesiąca. Jest mi tylko smutno, bo z pustym brzuszkiem nie będzie w stanie dobrze się bawić. Z drugiej jednak strony na pewno będzie ciężko przestawić się z butli na normalne jedzenie, chociaż w domu w ostatnim czasie najgorzej z tym nie było.
Ładnie bawił się na placu zabaw.
Ciapy przegapiliśmy 3 autobusy powrotne do domu i czekaliśmy od 15:15 do 16:40 na kolejny transport. Z dużą torbą wypchaną kurtkami, z koszykiem na rower, bo przecież babcia miała wnusia odebrać i głodnym Kajetanem, który dostał dwie paczki herbatników zanim wróciliśmy do domu.
Po powrocie też był problem z jedzeniem. Pierogów nie, płatek na mleku też nie. Awantury nie miały końca. W końcu wygrał - dostał butlę. Wypił wszystko do ostatniej kropli.
Krasnal przed spaniem powiedział, że jutro też chce iść do przedszkola. Stwierdził, że jadł nie będzie... Ale wszystko się okaże. Zawiozę Go trochę później, bo sama mam na 9.
![]() | ||
| 04-09-2014 Jedyne zdjęcie jakie udało się dziś Mu zrobić. :( |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz