Umowę podpisałam, od 4 września startuję ze szkoleniem, które będzie trwało do 30.09.
Od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16.
Później najprawdopodobniej od razu staż.
Co za tym idzie musiałam na szybko znaleźć przedszkole prywatne.
Zadzwoniłam do wszystkich, wysokość opłat w miarę. Wybrałam nowo powstałe Wesoła Nutka.
W czwartek idziemy na dni adaptacyjne, zapłacę wpisowe, Krasnal zostanie wpisany na listę, dostaniemy dokumenty, podpiszemy umowę, zostanie ustalony ogólny cennik.
Chce mi się płakać, chociaż taka kolej rzeczy i wiem, że ten dzień musiał kiedyś nastać.
Mam w domu przedszkolaka!
Nie boję się o to, że będzie tęsknił czy nie będzie chciał chodzić do przedszkola. Ładnie bawi się z dziećmi, potrafi się komunikować, radzi sobie z jedzeniem, siusianiem, jest dosyć samodzielny.
Już teraz mówi "Jeśtem duzi chopczyk. Ide ola bawic sie z dziećmi.", a jak pytam czy chce iść do przedszkola, słyszę "Tak! Jeśtem zuch."
Bardziej martwię się o to, jak poradzimy sobie ze sprawami organizacyjnymi. Wstawanie, śniadanie w domu, jazda do miasta autobusem, a jeśli się przeprowadzimy przeprawa przez remontowaną drogę wózkiem! Gdyby nie to, że zmienna jesień idzie to pewnie wcale bym się nie obawiała.
Krasnal zaraz przestanie być Krasnalem. A ja chyba należę do grona tych matek, które nie potrafią pogodzić się z tym, że dzieci rosną. Prawdopodobnie do czasu aż zobaczę, jak dobrze jest, gdy dziecko podrośnie, ale teraz jest teraz, a ja postanowiłam żyć chwilą obecną.
Kompletować wyprawkę nam pozostało, łykać witaminki, aby choróbska zaraz się nie przyplątały i uczyć się jeszcze większej samodzielności! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz