sobota, 9 sierpnia 2014

Chorowity PM.

Powroty do rzeczywistości bywają trudne. Zwłaszcza wtedy, gdy z dala od tej zwykłej, przeciętnej codzienności jest niemal dobrze i spokojnie. Myślałam, że w naszym przypadku będzie gorzej się przestawić. Wyobrażałam sobie chaos, rozgardiasz i płacz Krasnala. Ale nie. Przeszliśmy bez większego echa do dnia codziennego.
PM wrócił dziś do pracy po 3 tygodniach zwolnienia lekarskiego. Od jakiegoś czasu miał problemy natury jelitowej i dosyć śmierdzącej. Wydaliśmy mnóstwo pieniędzy na prywatną panią doktor i lekarstwa, które przepisała. Okazało się, że się pomyliła. Po antybiotyku i masie innych tabletek, problem urósł w siłę. 16 lipca zaczęliśmy bieganinę po lekarzach. Najpierw rodzinny, skierowanie do szpitala. W szpitalu ustalenie daty przyjęcia na oddział. Pojechaliśmy do MSW z nadzieją, że będzie szybciej i lepiej. Szybciej jak najbardziej. Najpierw proponowali wizytę za 4 miesiące, a jak pani ordynator usłyszała, że PM jest policjantem, skróciło się do 4 dni. 23 lipca stawiliśmy się na oddział i czekaliśmy. Po załatwieniu papierkowych spraw przyszło nam stać na korytarzu 7 godzin w czasie których pobrali K jedynie krew. Było tam dwóch innych pacjentów, którzy raczyli lekarki kwiatami, czekoladkami i ch* wie jeszcze czym. Po 7h w końcu wybuchłam i krzyknęłam na pół korytarza, że może też powinniśmy coś przynieść, aby ktoś się nami zainteresował. Bezczelna lekarka stwierdziła, że zapomniała o Konradzie. Bardzo zabiegana musiała być skoro staliśmy koło jej gabinetu przez siedem godzin i nas nie zauważała. -.- Nadal gotuje się we mnie, gdy to wspominam. 
Także lepiej niż w innych szpitalach na pewno nie było.
U PM zdiagnozowane zostało wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Choroba nieuleczalna. Całe życie lekarstwa, lekko strawna dieta, bez świeżych owoców warzyw, z ograniczeniem słodyczy, bez palenia, picia. Można by wymienić więcej, ale nie ma sensu. Całe życie ograniczenia. Dzięki Bogu lekarstwa mają refundację i zamiast 80zł za opakowanie, płacimy 3,6zł. Potrzeba jest dwa opakowania na miesiąc, więc nie jest najgorzej. Wczoraj na kontroli doszły jeszcze sterydy - też refundacja. Nie ucierpimy finansowo.
Od początku brania leków, jest lepiej. Praktycznie wszystkie objawy ustały. Zostały tylko bóle brzucha od czasu do czasu.
Ciężko było się przestawić na branie tabletek, ciężko było zorganizować się z nowym menu skoro lodówka była pełna. 
Daliśmy jednak radę. I będziemy dawać dalej. Nie mamy innego wyjścia. Dla Kajetana. 
O następnych dzieciach przestaliśmy myśleć w ogóle. Choroba może być dziedziczna. 
Krasnal na szczęście nie jest narażony, bo urodził się zanim PM zachorował.
Ot taka historia.
Jednego dnia człowiek jest zdrowy, pełen energii i wigoru. Następnego może odkryć złe ciała w sobie.
Przywyknąć. Nauczyć się żyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz