niedziela, 10 sierpnia 2014

33 miesiące za Nim.

Piątego sierpnia minął kolejny Krasnalowy miesiąc wśród nas.
Kolejny miesiąc, podczas którego patrzę na moje dziecko i nie mogę uwierzyć, że ten biegający z prędkością światła chłopczyk jest tym maleńkim skrzatem, który leżał na moim brzuchu 5 listopada 2011 krótko po godzinie 3 nad ranem.
Rozwinął się bardzo w ostatnich kilku tygodniach. Mówi, śpiewa, liczy do 3-4. Czasami jeszcze wplata między wypowiedzi swój dziecięcy język, ale dogadujemy się bez problemu. Nawet obcy ludzie Go rozumieją, więc poszedł do przodu.
Pięknie układa zdania. Niestety mówi też brzydkie słowa, których uczy się od dzieci sąsiadów.
Dziś usłyszałam: "Głupia jesteś. Nie odzywam się ciebie." Powinno być mi przykro, a ja najzwyczajniej w świecie roześmiałam się. Popełniłam najgorszy błąd w życiu każdego rodzica - swoją reakcją dałam przyzwolenie na tego typu sytuacje. Zaskoczył mnie. Po prostu. Wczoraj nie umiał, dziś umie. Chłonie wszystko jak gąbka wodę.
Często zdarza Mu się odmienić czasownik przez osobę i już nie mówi bezokolicznikami.
Zaczepia panie ekspedientki w sklepach, ludzi na ulicy (do każdego mówi "bobi" - dzień dobry).
Jest bardzo mądrym i sprytnym chłopcem. Gdzie inni nie mogą, tam Kajetan wejdzie.
Zaczepia, popisuje się, codziennie sprawdza granice, bo może jednak któraś się przesunęła i rodzice będą bardziej ulegli.
Każdego dnia wywołuje uśmiech i sprowadza gniew.
Z jedzeniem jest już lepiej. Butli potrzebujemy mniej i coraz więcej produktów wkrada się w jego łaski. Lubię patrzeć jak je. :)
I znów urósł! Znów ma spodnie przed kostkę. Bluzki na długi rękaw za krótkie. I buty za małe.
Jesienna garderoba małego Krasnala pochłonie nas finansowo. :D Ale co tam! Jedno dziecko, tata zarabia, mama trochę też, więc można sobie pozwolić. :) A od wiosny zaczynam kupować na wyprzedażach.
Im jestem starsza, im Kaj jest większy, tym mam inne spojrzenie na Niego, na naszą relację. Kochać bezwarunkowo może tylko matka.
I mimo wszystko trochę mi smutno, że nie zaznam drugi raz miłości do dziecka, ale tak będzie lepiej.
Dla nas wszystkich. Dla Kaja przede wszystkim. Dla tego naszego Słońca świecącego, któremu rogi rosną coraz większe i większe. :)

9 sierpnia 2014 :)


Myślałam, że kiedy Krasnal nauczy się mówić już nic nie będzie mnie fascynowało w Jego rozwoju, że niczym już tak bardzo zachwycać się nie będę. Byłam w ogromnym błędzie. Każdy etap Krasnalowego rozwoju jest wspaniały! Czekałam na pierwszy uśmiech, na pierwsze chwycenie grzechotki, pierwsze samodzielne siedzenie, pierwsze "mama", pierwsze kroczki, pierwsze słowa/zdania. A teraz czekam na udoskonalenie mowy, naukę liczenia, odróżnienia kolorów, naukę pisania, rysowania, na pierwszą wyprawkę do szkoły. To wszystko jest takie wspaniałe! Dałam maleńkiemu człowiekowi życie, chwyciłam Jego los w swoje ręce, a teraz obserwuję, jak dorasta, jak staje się chłopcem. Potem będę obok, gdy stanie się mężczyzną, gdy pojawi się pierwszy zarost, pierwsza miłość. Aż w końcu sam założy własną rodzinę, da życie kolejnej malutkiej istocie i sam będzie spełniał się w roli rodzica. Nie sądziłam, że moje życie się tak potoczy. Inne miałam wyobrażenia. Najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że niczego, co związane z moim Synem nie mogę żałować. Nie jestem idealnym rodzicem. Jestem. Tak po prostu i zwyczajnie jestem. Nie stchórzyłam. Pokochałam. I kochać będę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz