sobota, 12 lipca 2014

Złośliwy Elfik

Ma brązowe oczy, włosy koloru kawy z mlekiem, mały nosek (po mamusi rzecz jasna), czerwone całuśne usteczka, małe sprytne rączki i długie nóżki, które szybko biegają, odstający brzuszek, ciągle nieobcięte paznokcie i opalone ciałko.




Zrzuca książeczki z komody, rozrzuca zabawki po całym domu, krzyczy, gdy zabawa się nie udaje, jeździ na motorku szybko, niczym piorun pojawiający się na niebie. Skacze w kałuże, bo to najlepsza zabawa, nawet wtedy gdy mama nie pozwala. Ucieka z domu milion razy, gdy nikt nie widzi, a szukać Go można u sąsiadów najbliżej. Deszcz Mu nie straszny, bo czapkę zimową przed ucieczką zakłada i kropel kapiących na głowę nie czuje. Skarpetki po jednej kradnie z kosza i chowa w miejsca tylko Jemu znane. Wszystkie samochody do wspólnej kąpieli zaprasza i łazienkę zalewa bez mrugnięcia okiem. Woda tak dobrze wygląda na podłodze! Lepiej niż w wannie. Kota męczy; zamyka w szafkach, a nawet do pralki go wrzucił. Drzwiczki zatrzasnął, program prania ustawił, ale na szczęście o włączaniu "start" zapomniał, więc kot uratowany. Psy przegania, gołębie straszy i za skrzydła łapie. Brudzi się szybciej niż wskazówki zegara kolejną godzinę wskażą. Jedzeniem gardzi. Na rodziców i babcię pluje, gdy zabroni Mu się czegoś. W nocy najlepiej z mamą się śpi. Zazdrosny jest, gdy widzi mamę i tatę obok siebie. Rozdziela zaraz towarzystwo i swoją osobę w centrum uwagi stawia.
Każdego dnia zadziwia swoimi pomysłami i zaradnością. Codziennie granicę cierpliwości przekracza o tysiące kilometrów, a wskaźnik wytrzymałości podnosi do czerwonej wskazówki. A przy tym wszystkim jest taki mój jedyny, niepowtarzalny.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz