piątek, 4 lipca 2014

Dziecko daje radość.

Jeszcze dwa dni temu, o tej porze (22:37) wstawałabym dopiero z łóżka po uśpieniu Krasnala. Dziś siedzę wykąpana, mam ogarnięty pokój i zastanawiam się co robić, bo mi nudno. Kaju od wczoraj nie śpi w ciągu dnia. Nie chce. Kładłam Go zazwyczaj o 13 i spał 2,5-3h. Wczoraj zjadł butlę, poleżeliśmy chwilę i nie było mowy o spaniu. Dziś to samo. Z jednej strony dobrze, bo wieczorem szybko chodzi spać, ale z drugiej... No cóż. Okaz zdrowia ma zbyt dużo energii w sobie, abym cały dzień biegała za Nim.:)


Bawi się On. Przyglądam się tak, aby nie zauważył, że na Niego patrzę, bo zaraz będzie krzyczał "Nie patrz na mnie!". Przekłada zabawki, układa wężyk z samochodów, robi babki z piasku, rysuje patykiem po ziemi, jeździ na swoim motorku, kopie piłkę, przytula misia. Uśmiecham się. Jest tak bardzo zdolny. Tak wiele potrafi. Z tyloma rzeczami sobie radzi. Coraz mniej potrzebuje mojej pomocy. 
Jestem dumna.
Jest wśród dzieci. Odnajduje się, chociaż dwa miesiące temu bał się grupy. Teraz główny dowodzący. Podpatruję, słucham. Między Nim, a innymi dziećmi jest pół roku różnicy, ale mało tę różnicę widać. Jedynie w mowie, chociaż i to coraz mniej rzuca się w oczy. Rozmawia, dogaduje się, dzieci Go rozumieją. Rosnę, moje serce też.
Cieszy się z czasu spędzonego z rówieśnikami, z przejażdżki rowerem, ze spaceru do sklepu po lizaka, ze zwiedzania wioski, ze zwykłego biegania po podwórku, z huśtania na huśtawce, ze skakania na trampolinie, z bajek w komputerze i z zabaw samochodzikami z mamą. Uśmiech nie schodzi Mu z buzi. Buzia się nie zamyka od nadmiaru emocji, którymi chce się dzielić. Ciągle jakieś pomysły. Ciągle w ruchu. Ciągle zajęty. Ciężko za Nim nadążyć.
Tyle energii w małym ciałku. Tak wiele radości i beztroski w różowiutkim berbeciu.
 Próbuję żyć trybem, którym żyje moje dziecko. Próbuję dostrzegać piękno w zwykłych codziennych czynnościach, w obrazach, które widuję nieustannie. Próbuję nauczyć się na nowo cierpliwości w dążeniu do tego, co chciałabym osiągnąć. Próbuję czerpać garściami z każdego dnia, bo moje dziecko radość mi daje.

 

Patrzę na Niego, uśmiech mam na twarzy i kompletny chaos w głowie. Nie potrafię opisać tego, co czuję do tej małej istoty. Jest najlepszy, najpiękniejszy, najmądrzejszy dla mnie. Jednym gestem wywołuje uśmiech na mej twarzy i dodaje mi sił na dalsze minuty, godziny i dni, przez które będziemy przechodzili razem. 
Zmieniłam się odkąd przestaliśmy istnieć dla PM. Zdałam sobie sprawę, że dziecko, że Kajetan, jest jedynym pewnym człowiekiem w moim obecnym życiu. Jedynym źródłem miłości. Chcę być dla Niego mamą. Dobrą mamą, na której będzie mógł zawsze polegać.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz