środa, 10 grudnia 2014

Umknął czas w błędnym kole.

Patrzę na kalendarz w pracy. Widzę zaznaczoną datę. Otwieram oczy ze zdumienia, już prawie połowa grudnia! 
W głowie automatycznie zaczyna kotłować się pytanie - gdzie podziały się moje ostatnie dwa miesiące?
Czas uciekł. Zabrał październik, listopad i grudzień też zabierze, zanim zdążę się spostrzec. Wstaję rano, gdy jest ciemno, wracam gdy jest ciemno. Nie wysypiam się, w pracy są dni, kiedy nie wiem w co ręce włożyć, ale są też takie, gdy z nudów umieram i nawet dostęp do internetu nie pomaga. Ale czas leci. Dzień za dniem. Wychodzę o 6 z domu, wracam przed 17. Energię zatracam gdzieś po drodze. Nic mi się nie chce, na nic nie mam ochoty. Leżę, patrzę w telewizor, patrzę w komputer i nagle trzeba kłaść się spać. Kolejny dzień przeciekł przez palce.
W pracy dużo się uczę, ciągle próbuję sama znajdywać sobie zajęcie. Jednak już teraz wiem, że nie jest to praca dla mnie. Nudzi mnie powtarzanie ciągle tych samych schematów. Nudzi mnie rutyna i monotonia panująca w biurze. Nic się nie dzieje, a mnie wręcz roznosi energia, która niewykorzystana ucieka i powoduje niechęć do ściągnięcia się z łóżka dnia następnego. I tak jest codziennie. Błędne koło.
Jestem ambitnym człowiekiem. Człowiekiem, który musi przez całe 8 godzin mieć jakieś zajęcie, bo inaczej wariuje.
Nauczyłam się nowych rzeczy, przez kolejne 6 nauczę się pewnie jeszcze trochę. Wiem jednak, że w lipcu moja przygoda z tą firmą się zakończy. Nie przedłużą mi umowy, bo wąż siedzi komuś w kieszeni. Ale nie ważne. Uciekający czas, przyniesie mi doświadczenie, nowe umiejętności, a przede wszystkim pieniądze, które będę mogła wykorzystać na inwestowanie we własną przyszłość. 
Najbliższe miesiące umkną w mgnieniu oka, ale stracone nie będą na pewno.
A może w wakacje spotka mnie niespodzianka i jednak umowę dostanę. Kto wie.
Praca od 7 do 15, a po godzinach spełnianie własnych marzeń, bo wreszcie będą większe fundusze.
Każdy o tym marzy i chyba większość naszego, polskiego, społeczeństwa jest uwięziona w takim błędnym kole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz