2014 był dla nas czasem pełnym zawirowań.
Przeniósł mnie, moje małżeństwo i nastawienie do macierzyństwa w bardzo dziwny wymiar.
Ciężko było się w nim odnaleźć nam wszystkim.
Kilka początkowych miesięcy spędzaliśmy oddzielnie, a kiedy nastąpił powrót nie mogliśmy przyzwyczaić się do swojej obecności. W końcu pół roku nieobecności swoje zrobiło.
Konrada początki służby w OPP, stres, nerwy, emocje przynoszone do domu.
Gdy już było w miarę lepiej, okazało się, że K. jest chory i kolejny stres, i kolejne nerwy.
We wrześniu 2013 zaczęłam szkołę, po powrocie K. ze szkółki zrezygnowałam, bo moja frekwencja na zajęciach pozostawiała wiele do życzenia. Nie żałuję. I tak tego nie lubiłam.
W marcu załapałam się do programu aktywizacyjnego z urzędu pracy, który też wprowadził wiele zamieszania w moje życie, ale koniec końców wszystko dobrze się potoczyło. Odbyłam kurs, jestem na stażu, czeka mnie kilka miesięcy pracy na umowie, a może nawet zostanę na stałe...
2014 przyniósł mi również nowe doświadczenia związane z pasją - nowy obiektyw, nowe zlecenia, aż w końcu zlecenie ślubne, które wypadło lepiej niż się spodziewałam.
Kajetan rósł, rósł, rósł, stawał się coraz bardziej gadatliwy, aż we wrześniu szybkim rzutem trafił do przedszkola, gdzie stał się mądralińskim chłopaczkiem, potrafiącym śpiewać, mówić wierszyki, liczyć. Odnalazł się w grupie, nauczył się zasad i zrozumiał, że nie zawsze i wszędzie tylko on się będzie liczył. Tak, dla niego to była dobra końcówka roku...
... dla mnie i K, jako małżeństwa, ta końcówka roku do najlepszych nie należała.
Gdzieś odeszły uczucia, wpadliśmy w czarną dziurę nienawiści i braku wzajemnego zrozumienia.
Ciągłe kłótnie, wyzwiska, wypominanie, brak empatii. Cegiełka po cegiełce budowaliśmy między sobą mur, a cementem do niego były wszystkie strony +18, które K. non stop oglądał do tego stopnia aż stracił nad tym kontrolę i przyznał się do uzależnienia... Uzależnienia nie od pornografii, ale od onanizmu. Wstydliwy i ciężki temat. Ale gdy już wypłynął na powierzchnię, zrobiło się lżej. W murze pojawił się uszczerbek cegły, od którego zaczęliśmy burzyć i staramy się cały czas.
Mam nadzieję, że wyprowadzimy swoje relacje na prostą drogę, na której będzie nam ciągle świeciło słońce.
Rok się kończy, ale my mamy jeszcze dużo czasu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz