wtorek, 25 listopada 2014

art. 207 paragrafu 1 kk

Sprawa z art. 207 paragrafu 1 kodeksu karnego jest w toku już od blisko 3 miesięcy. Dziś składałam zeznania. Po raz kolejny stanęłam na przeciw własnego ojca, aby dbać o spokój swój, mojego dziecka, mojej mamy, rodzeństwa, o spokój w moim rodzinnym domu.
Miałam wrażenie, że w ostatnich dniach każda kolejna awantura jest gorsza od poprzedniej. Coraz głośniej, bardziej wulgarnie, coraz bardziej agresywnie.
Jednak wiadomość o tym, że ojciec pobił dziś mamę, uderzyła mnie w splot słoneczny i sparaliżowała z szoku. Nie spodziewałam się, że znów może przekroczyć granicę i posunąć się do rękoczynów. Zawrzałam niczym lawa w wulkanie. Bezczelny typ!
Zabrali go. Mam nadzieję, że po 24h czy po 48, nie wypuszczą skoro sprawa jest w toku.
Zadzwoniłam do babci Ani. Poinformowałam o wszystkim, usłyszałam "Dobrze." i się rozłączyła.
Po mojej głowie hula wiatr. Nie potrafię zrozumieć jak można zachowywać się w ten sposób w stosunku do własnej rodziny. Owszem może wykręcać się tym, że rodzice są po rozwodzie to co ją obchodzi, ale chyba ma jeszcze wnuczki, prawnuczka? Oni już się dla niej/dla nich nie liczą?
Brak obiektywizmu. Jednak prawdą jest, że tylko matka bezgranicznie i bezwarunkowo może kochać własne dziecko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz