Nowy post miał być o roli ojca. Jednak to chyba jeszcze nie ten czas. Jeszcze zbyt emocjonalnie podchodzę do relacji między mną, a moim ojcem i między PM, a Krasnalem. Będzie o mnie. A raczej o stosunku mojego dziecka do mnie. o.O
Niby nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Kaj ma mnie dosyć. Nie chce się ze mną bawić, nie chce wychodzić na spacery, nie chce, abym Go karmiła, kąpała, usypiała, czytała bajki. Ucieka ode mnie do kogokolwiek, kto jest w pobliżu. Mama totalnie jest na nie.
W sumie nie powinnam się dziwić.
Nikt normalny nie lubi, gdy się na niego krzyczy, bo po raz kolejny zapragnęło się uciekać z podwórka, gdy mama nie patrzy. Kto to słyszał jeść mięso, warzywa, owoce i w ogóle coś innego niż kasza na mleku w butelce? Chyba tylko i wyłącznie mama, bo raz po raz stawia talerz przed nosem syna z nadzieją, że tym razem może się uda. Sprzątanie zabawek, po co?! Jemu nie przeszkadza, ale mamie z niewiadomych powodów owszem. Mama czapkę na głowę każe założyć i nie pozwala kota męczyć, do mycia uszu zmusza i paznokcie obcina. W łazience nie pozwala się bawić i krzyczy, że bokiem ulicy trzeba chodzić, a nie samym środkiem, gdzie miejsca najwięcej. Mama daje kary, gdy Kaj jej sypnie piachem w oczy albo napluje w twarz, co gorsza, albo za włosy pociągnie, uszczypnie, ugryzie. Do domu każe wracać, gdy zachowanie Krasnala przechodzi granice wytyczone.
Ale przede wszystkim, mama jest non stop. Od mamy nie da się odpocząć. Mama podąża za Nim jak cień. Mama nie jest towarem deficytowym, za którym można tęsknić. Mama czuwa od świtu do zmierzchu, a nawet i w nocy. Więc skoro dorośli ludzie przebywając ze sobą zbyt długo, mają siebie dość, to niby dlaczego małe dziecko nie mogłoby czuć tego samego?
No właśnie może. I właśnie czuje. A mamę wypełnia dziwna pustka. Bo jak to tak? Moje małe, malusińskie, bezbronne dzieciątko już mnie nie potrzebuje? Przecież jeszcze 3 lat nie ma, a już chce być taki samodzielny... Pogódź się z tym matko.
Przeprowadzka za pasem i bardzo mnie cieszy w świetle tego wszystkiego, bo będziemy tam sami. Dziecię będzie skazane na mnie! Ot, taka ze mnie egoistka, która pępowiny nie chce odciąć, bo jeszcze za wcześnie. Tylko dla kogo tak naprawdę za wcześnie?





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz