Nie śpię.
Wsłuchuję się w miarowe oddechy.
Jest ich dwóch.
Jeden mężczyzna, któremu ślubowałam miłość w kościele, przed Bogiem.
Drugi - mały chłopczyk, kochany całym matczynym sercem.
Noc. Cisza. Świst powietrza wypływający z ich ust.
Nie ma miejsca na inne oddechy.
Nie teraz. W ogóle.
Jeszcze pół roku temu płakałam po wiadomościach, że moje znajome, które mają dzieci w wieku Kaja,
poraz drugi noszą pod sercem małą istotę. Łzy zazdrości. Ukłucie żalu.
Dziś śmieję się z siebie.
nie chcę więcej przechodzić przez ciążę, poród, nieprzespane noce.
nie chcę więcej czuć zapachu małej główki, poczuć maleńkich rączek na szyi.
nie chcę więcej widzieć pięknych oczek dziecka, całkowicie zależnego ode mnie.
nie chcę dzielić siebie między Kajetana, a drugie dziecko.
Nie wyobrażam sobie tego.
Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym odebrać własnemu synowi cząstkę siebie.
Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym nie być dla Niego w stu procentach.
Nie wierzę, że dałabym radę.
Nie wierzę, że drugie pokochałabym tak samo mocno, jak pierwsze.
Niemożliwe wręcz.
Obrzydza mnie widok kobiety w ciąży... Tak mocno nie chcę zostać matką po raz drugi.
Egoistka?
W dużej mierze tak.
Temat woda.

Ależ z Ciebie cwana bestia. Trafiłaś w samo sedno.
OdpowiedzUsuńBoże jakie On ma śliczne oczka <3 !
Nie sądzisz, że dobrze by było jakby Kaj miał rodzeństwo ?
To był spontan. Jestem posrana, poschizowana, zestresowana, nabuzowana i mam czarne scenariusze jeśli chodzi o konsekwencje. Ale chyba nie żałuje.
OdpowiedzUsuńWiem, że to za szybko, żeby to stwierdzić, ale on chyba się zmienił. Mam wrażenie, że nigdy nie był taki szczery. Ciągle powtarza, że musiał dostać porządnego kopa od życia, żeby zrozumieć co stracił.
Ale masz rację, jeśli mamy się znowu bawić to tym razem na moich zasadach. Jednak on głupi nie jest... Wie, że nie jest mi obojętny.