piątek, 9 maja 2014

2,5 roku Krasnala!

30 miesięcy!
Ostatnie miesiące były tak strasznie przewrotne i dla nas i dla Krasnala. Mój Syn z małego chłopca staje się powoli członkiem podwórkowego gangu. Tak w przenośni oczywiście. Coraz chętniej i częściej bawi się z dziećmi, coraz lepiej się z nimi dogaduje i coraz więcej łobuzuje, bo chce zaistnieć w grupie. Póki co nie potrafi jeszcze walczyć o swoje, bo nie jest przyzwyczajony do sytuacji, w której ktoś bierze Jego zabawkę i nie chce oddać. Nie wie jak się w takiej sytuacji zachować. Ja też nie kieruję Go na zabieranie i wydzieranie, bo to kompletnie bez sensu. Bardziej działamy na zasadzie - on/ona bawi się Twoją, Ty baw się jej/jego. No i skutkuje. Dzieci sąsiadów są strasznymi egoistami, więc rzucają się do zabierania swoich rzeczy. Krasnal z takich sytuacji korzysta i oddając zabawkę innego dziecka, odzyskuje swoją, bo tamto ją zostawiło. 
Najmniej inwazyjna metoda, a najlepsze skutki przynosi. :)
W stosunku do nas nie jest niestety wycofany ze swoją niepewnością. Walczy o swoje jak wilk - wyciem. :)
Od powrotu PM, Krasnal śpi sam. Zdarzały się noce, gdy przychodził do nas i zostawał z jednym rodzicem, ale od kilkunastu nocy mamy spokój i całe noce przespane. Nie chce robić siku przed zaśnięciem, ale o dziwo nie załatwia się w trakcie snu. Potrafi się albo przebudzić, albo dopiero rano wołać.
Odzwyczajamy od butli. Coraz mniej kaszy i smoka, coraz więcej innego jedzenia. Z tym najgorzej idzie, bo mamy w domu strasznego niejadka, który pół dnia potrafi przechodzić bez jedzenia. Zrobię na obiad mięsko, nawet do buzi nie weźmie, bo twierdzi, że to jedzenie dla psa. Zupy kompletnie nie podchodzą, owoce, warzywa - noł. Od wielkiego dzwonu zje dwie parówki z indyka i jakiś tam jogurt. To jest jego inne jedzenie. Nie jest w ogóle ciekawy nowych smaków, co mnie martwi. Mimo swojego słabego apetytu tyje. Robi się coraz większy, brzuszek ma okrągły, rośnie. Ubrania, zwłaszcza spodnie, stają się zbyt krótkie. Więc może nie jest tak źle i jednak potrzebuje więcej czasu na oswojenie się z wprowadzanymi zmianami.
Gada. Coraz piękniej, coraz więcej, coraz bardziej zrozumiale. "Kocham Cię mamuś" - najpiękniejsze oczywiście! Określa krótkimi zdaniami co chce, o co mu chodzi, odpowiada na pytania. Jest mi coraz łatwiej, bo zaczyna sam określać swoje potrzeby. Powie kiedy jest mu zimno, kiedy zbyt gorąco, kiedy jest głodny, kiedy chce pić, kiedy niewygodnie w ubraniu, kiedy go boli. Gdy był malutki najbardziej się bałam, że właśnie tego nie będę potrafiła określić, a teraz wreszcie mogę być spokojna.
Pokazuje wszystkie (!) części ciała i potrafi je nazwać. :)
Pracujemy nad nauką liczenia. Wie, że jest jeden potem dwa, a potem osiem!, cztery i pięć i sześć. :)

Nadal jest chodzącym, a właściwie ciągle biegającym pędziwiatrem. Ucieka, nie stosuje się do zasad, nie słucha i nie wykonuje poleceń, krzyczy, kłóci się, a gdy na niego krzyknę to słyszę "spokój mama" i podyskutowane. ;) 
Ile razy mam ochotę uciekać najdalej jak można, zapominając o tym, że mam dziecko, tyle razy wracałabym dla tych (już nie takich małych) rączek, które zaciskają się na mojej szyi, dla ust czerwonych, które soczyste buziaki dają i krzyczą "kocham cię" bez konkretnego powodu.

8 maja 2014r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz