Grudzień jest wyjątkowym, a zarazem dziwnym miesiącem.
Po zadumie listopadowej, człowiek wpada w euforię związaną z Bożym Narodzeniem. Rozświetlone wystawy sklepowe, bieg od jednego marketu do drugiego, poszukiwanie prezentów i wszelkie możliwe emocje. Gdzieś w tym wszystkim człowiek zatraca prawdziwy sens zbliżających się świąt.
Czy ja go zatraciłam? Cofam się do minionych dni. Za prezentami chodziłam od sklepu do sklepu, bo nie wiedziałam co dla kogo i czy w ogóle. Towarzyszyły mi złość, radość, zniechęcenie i chęć przespania tego całego zamieszania.
Reszta mnie ominęła - święta spędzimy poza domem.
Nadchodzący czas wystawił mnie na próbę. Konrad ma całe trzy dni wolne, a co za tym idzie chce w Wigilię jechać do swoich rodziców. Rozumiem. Szczerze powiedziawszy powinnam napisać "Już rozumiem". Wywołałam burzę z tego powodu, no bo jak to tak - przez ostatnich 5 lat nie chciał, a teraz chce? Jak to w ogóle ma wyglądać? Przecież z Beatą i Łukaszem nie rozmawiamy od tylu lat, a teraz przy wigilijnym stole wspólnie usiąść, łamać się opłatkiem, udawać, że wszystko jest dobrze, a może w ogóle się nie odzywać, zachowywać tak, jakby ich tam nie było? Chodziłam zła, pół miesiąca. W pierwszej chwili mieliśmy tą kolację spędzić oddzielnie. Gryzłam się sama ze sobą. Nie lubię teściów, teściowa zresztą też za mną nie przepada, z jednym bratem PM nie rozmawiamy, a drugi ma żonę, która też swoje za uszami ma w stosunku do nas. Stwierdziłam, że pojadę do swojej rodziny, on do swojej, a Kajetan wybierze. Po kilku dniach i wielu rozmowach w mojej głowie pojawiło się pytanie "Co ty dziewczyno najlepszego robisz?!". Zdałam sobie sprawę, że zachowuję się bardzo egoistycznie i sprawię mężowi wielką przykrość, jeśli zostanie sam, a dziecku nie powinnam kazać wybierać między rodzicami.
Nadchodzący czas wystawił mnie na próbę. Konrad ma całe trzy dni wolne, a co za tym idzie chce w Wigilię jechać do swoich rodziców. Rozumiem. Szczerze powiedziawszy powinnam napisać "Już rozumiem". Wywołałam burzę z tego powodu, no bo jak to tak - przez ostatnich 5 lat nie chciał, a teraz chce? Jak to w ogóle ma wyglądać? Przecież z Beatą i Łukaszem nie rozmawiamy od tylu lat, a teraz przy wigilijnym stole wspólnie usiąść, łamać się opłatkiem, udawać, że wszystko jest dobrze, a może w ogóle się nie odzywać, zachowywać tak, jakby ich tam nie było? Chodziłam zła, pół miesiąca. W pierwszej chwili mieliśmy tą kolację spędzić oddzielnie. Gryzłam się sama ze sobą. Nie lubię teściów, teściowa zresztą też za mną nie przepada, z jednym bratem PM nie rozmawiamy, a drugi ma żonę, która też swoje za uszami ma w stosunku do nas. Stwierdziłam, że pojadę do swojej rodziny, on do swojej, a Kajetan wybierze. Po kilku dniach i wielu rozmowach w mojej głowie pojawiło się pytanie "Co ty dziewczyno najlepszego robisz?!". Zdałam sobie sprawę, że zachowuję się bardzo egoistycznie i sprawię mężowi wielką przykrość, jeśli zostanie sam, a dziecku nie powinnam kazać wybierać między rodzicami.
Będziemy tego dnia i wieczora razem.
Najpierw w jego domu rodzinnym potem pojedziemy do mojej babci.
Podjęłam słuszną decyzję, chociaż strasznie się boję tego dnia.
Mówią, że święta to czas jedności. Wiem, że u Konrada w domu tej jedności nie będzie, ale on chce pojechać tam ze względu na swoją mamę, bo być może jest to jej ostatnia Wigilia.
Będzie to dla mnie ciężki wieczór. Przynajmniej do póki nie zamknę drzwi wyjściowych za sobą, nie wsiądę do auta i nie będę widziała, że zbliżam się do domu, w którym są ludzie nam przychylni.
Podjęłam słuszną decyzję, chociaż strasznie się boję tego dnia.
Mówią, że święta to czas jedności. Wiem, że u Konrada w domu tej jedności nie będzie, ale on chce pojechać tam ze względu na swoją mamę, bo być może jest to jej ostatnia Wigilia.
Będzie to dla mnie ciężki wieczór. Przynajmniej do póki nie zamknę drzwi wyjściowych za sobą, nie wsiądę do auta i nie będę widziała, że zbliżam się do domu, w którym są ludzie nam przychylni.
Nauczy mnie to pokory i nie myślenia wyłącznie o sobie.
A może będzie to krok do przodu w poprawieniu i naprostowaniu relacji? Kto wie.
Prezent dla miesięcznej bratanicy, córki Łukasza, kupiłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz