Ilekroć loguję się w to miejsce, zastanawiam się co mogłabym napisać o nas, o nim, o mnie, o nich,
o dniach, które przeciekają przez palce jak woda?
Dużo się dzieje, choć z pozoru prawie nic.
Liście się zażółciły, nabrały barw pomarańczy i czerwieni, coraz więcej ich na ziemi.
Koniec jesieni zbliża się nieubłaganie.
Za kilka tygodni kolejna pora roku będzie za nami.
Tak mało czasu mamy dla siebie. Tak mało czasu, aby cieszyć się sobą, swoimi sukcesami.
Za mało nawet, aby opłakiwać porażki.
Gdy nie pracowałam wszystko było prostsze. Łatwiej było zorganizować wspólny wyjazd, spacer, chwile tylko dla nas.
Obiad był na czas, zawsze kosz opróżniony z brudnych ubrań, podłoga była czysta, zabawki poukładane, lodówka pełna.
Poszłam do pracy, pojawił się chaos. Trochę niezdrowy szczerze mówiąc.
Zadomowiły się u nas najpopularniejsze wśród ludzi misie - niechcemisię.
I mijają dni wśród podłogi pełnej samochodzików porozrzucanych, wśród sterty brudnych naczyń wystających ze zlewu, wśród widoku wszędzie walających się ubrań (nie moich i chyba to mnie najbardziej wkurza), przy niepościelonych łóżkach, skotłowanej pościeli i łazienki nie sprzątanej chyba od tygodnia.
Żyjemy pracą i głupią gonitwą z czasem i pieniądzem. To nami rządzi. Nie mieliśmy nic, mamy wszystko, co do życia potrzebne, a gonimy za kolejnym zerem na koncie. Bo chcemy więcej, więcej, więcej. Gubiąc siebie, gubiąc nas. Zapominając co to rodzina, wspólnie spędzony dzień, spokojna rozmowa, zabawa. Po pracy padamy. Kaju zostaje sam sobie, często zmęczony nie mniej niż my, bo które normalne 4-ro letnie dziecko musi wstawać o 5?! Przychodzi wolny dzień, a my czerpiemy powietrze jak ryba wyjęta z wody. Osobno. Mąż staje się znajomą twarzą, gościem we własnym domu, a jego dotyk obcy. I nagle zdaję sobie sprawę, że nie wiem co u niego, jak się czuje, czy choroba nie wróciła, czy w pracy w porządku, czy ma ciepły sweter uprany, bo chłodno?
Wpadliśmy w pułapkę XXI wieku. Jak z niej wyjść? Pracy nie rzucę, bo polubiłam świadomość, że na wszystko mnie stać. Pytanie: bardziej zależy mi na pieniądzach, czy na rodzinie?
Pogodzić się tego raczej nie da. Musi się odbyć coś, kosztem czegoś.
Najprościej będzie odłączyć internet.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz