sobota, 25 lipca 2015

Nadgonić stracony czas.



Patrzę, słucham, odpowiadam, podziwiam.
Mam u swojego boku bardzo mądrego syna.
Ostatnie miesiące przeleciały nam jak woda przez palce. Zbyt szybko.
Wyrósł, zmądrzał, wydoroślał, stał się samodzielny.
Mówi wszystko, wszędzie, do każdego. Nic przed nim nie da się ukryć.
Jego teksty czasami zwalają z nóg wszystkich, którzy są w zasięgu głosu.
Ubiera się sam, załatwia się sam, z jedzeniem bez zmian, ze sprzątaniem też. ;)
Leniuch jest.
Wierszyków zna całą masę, szybko bardzo sobie je przyswaja. Piosenki śpiewa.
Dzieci uwielbia, z przedszkola najchętniej by nie wychodził.
Uderzy - przeprosi. Zrobi przykrość - podchodzi i śpiewa "prawą mi daj, lewą mi daj i już się na mnie nie gniewaj". ;)
Mocno przytula, woła "kocham".
Mówi o swoich uczuciach, odczuciach, podaje powody takich emocji.
Urósł w oczach.
Nie pytam kiedy, bo wiem.
Przedszkole rozwija, uczy cierpliwości, zaradności.

Żałuję bardzo, że mam ograniczony czas, chęci zresztą też, do tego, aby poświęcać mu więcej uwagi, aby z nim pracować, uczyć, rozwijać. Praca bardzo mnie ograniczyła w wychowaniu Kajetana.
Chcę to zmienić i jest mi cholernie przykro, że dopiero teraz, po prawie roku, zauważyłam, jak bardzo zaniedbywałam własne dziecko. Wracam do domu zmęczona, ale to nie powinno być żadną wymówką przy wychowywaniu Krasnala.
Mamy przed sobą cały tydzień. Tydzień tylko dla naszej dwójki. Urlopuję się.
Nadgonię stracony czas. Nadgonię chwile, w których mnie przy Kaju nie było.
Odpoczniemy, nauczymy się siebie od nowa.
Na nowo odkryję miłość.
Potrzebuję go teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz