czwartek, 15 stycznia 2015

Dom...

Postawiliśmy pierwszy krok związany z kupnem własnego domu.
W sumie to pierwszy, drugi, trzeci.
Znaleźliśmy dom, mniejsza, że miesiąc temu i czekaliśmy aż cena spadnie.
Byliśmy w biurze nieruchomości, które pośredniczy w sprzedaży domu.
Pojechaliśmy obejrzeć.
Wynegocjowaliśmy cenę.
Umówiliśmy się na jutro na spotkanie drugie, aby porozmawiać też z właścicielem, bo dziś była właścicielka.
Wróciliśmy do biura, które przygotowało nam symulacje, i w którym pani pokierowała nas w dalszych krokach.
Ustaliliśmy na jutro podpisanie umowy przedwstępnej i zapłacenie zaliczki.
77 tysięcy, 20% wkładu własnego i trochę na opłaty związane z notariuszem, skarbówką, dokumentami.
Jutro omówimy resztę szczegółów, lepiej dobierzemy ofertę do naszych potrzeb i działamy.
Ciągle nie wierzę, że to dzieje się naprawdę.
Za miesiąc, góra dwa możemy być na "swoim".

Ja za bardzo przeżywam te zmiany, a Konrad jutrzejszą kolonoskopię. Nawet dziecka na toaletę nie chce puścić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz