W ostatnim czasie przeczytałam bardzo ważną notkę na blogu Mamy-Trójki.
Wpis dla mnie ważny, bo nawiązuje poniekąd do mnie samej, do rodzica DDA.
Nie będę streszczać, bo nie o to chodzi. Pani Bożena ujęła wszystko, co trzeba w najbardziej przejrzysty i jasny przykaz - http://www.mama-trojki.pl/2015/01/dda-rodzicem.html .
Zgarnęłam całą treść w tempie ekspresowym, przeczytałam nawet Konradowi.
Jeden akapit przykuł moją uwagę na dłużej. Kilka linijek z sensem "moje dzieci nigdy nie przeżyją tego, co ja".
I postawiłam sobie pytanie - czy warto się zarzekać, rzucać słowa i zapewnienia skoro przyszłość jeszcze przed nami?
Ja wiem, każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Śmiem nawet twierdzić, że ten, który pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej chciałby bardziej i mocniej, bo sam niewiele miał, bo jemu nie było dane czuć góry pozytywnych emocji.
Ale czy warto składać obietnice, które dopiero będzie weryfikował los?
Jesteśmy ludźmi. Ludźmi ciągle goniącymi za czymś. Dziecko na pierwszym miejscu. Praca dla niego, bo pieniądze na życie; zabawki drogie, ubrania, słodycze, przyjemności, bo sami nie mieliśmy. Próba zagłuszenia przeszłości.
Chęć sprawienia, aby moje dziecko miało lepiej niż ja.
Rozpieszczam, bo kocham nad życie.
Pracuję nad sobą każdego dnia.
Dla Niego, dla mojego syna, bo chcę, aby był szczęśliwy, aby wiedział, że zawsze może liczyć na mnie, na swoją matkę.
Mimo wszystko boję się powiedzieć - nigdy nie pozwolę, aby dzieciństwo mojego dziecka przypominało moje.
Teraz mam pracę, jestem niezależna, mam siłę walczyć o każdy kolejny dzień, o każdy kolejny uśmiech.
Ale nie wiem co będzie za rok, pięć czy dziesięć lat. Nie zakładam, że wtedy moja sytuacja będzie tak samo stabilna jak teraz. Nie mogę przewidzieć, czy nadal będę miała kochającego męża, czy będę pracowała i czy będę tak samo silna.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem, czy mój mąż pójdzie w ślady mojego ojca.
Dlatego nigdy nie mówię nigdy. Nie chcę składać obietnic, które mogą nie mieć pokrycia w czynach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz