Zaplanowaliśmy wszystko, zaczęliśmy już widzieć jak będzie wyglądało nasze życie z kolejną osobą pojawiającą się w nim. Los nie dał nam się jednak nacieszyć. 30 kwietnia dostałam krawawienia. Wszystko się oczyściło. 11 maja byłam na kontroli u lekarza. Macica książkowa, prawy jajnik przygotowauje się do kolejnej owulacji. Na tym etapie pani doktor nie była w stanie stwierdzić, czy ciąża była, czy jej nie było... Jest mi smutno, pomimo początkowych wątpliwości i ogromnego strachu. Myślę - co by było gdyby? Pierwsze dni krwawienia byłby naprawdę ciężkie, teraz jest już lepiej. Oswoiłam się z tą myślą. Nikomu oprócz Konrada nie mówiłam. Nie ma po co. Każdy ma swoje problemy, a gadanie i tak nic by nie pomogło. Rzuciłam się w wir obowiązków. Obecnie jestem na etapie sklejania własnej działalności - usługi fotograficzne, fotografia okolicznościowa. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Spróbuję, nic nie tracę oprócz pieniędzy. A pieniądze rzecz nabyta, raz są, raz ich nie ma. Może akurat mi wypali i uda się stworzyć coś, co naprawdę przyniesie mi wiele radości, a dodatkowo korzyści.
O kolejnej ciąży nie chce myśleć. Boję się...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz